|
KPPT-e itd. itd. Jako osoba pracująca, która żadnej pracy się nie boi, to nie mam możliwości natychmiastowego odpowiadania na tym portalu. Za dnia to ja robię to, za co mi płacą (chwała Bogu, że nieźle), a poza tym, to nie jestem pewna, czy każdorazowo mam ochotę na internetowe przekomarzania z nieznajomymi anonimami, czyli „nie zawsze chcem, a na pewno już nie muszem”. Panu MaćkowiZ na pytanie „wróżka jesteś albo co...” odpowiem tylko, że jestem to drugie, czyli „albo co”. Tych ostatnich „naście” lat spędzonych w Kwuidzynie pozwoliło mi już poznać, a nawet zderzyć się z najważniejszymi miejscowymi układami i układzikami, które uprzejmie mówiąc szastają niezbyt odpowiedzialnie kasą, co by tu nie mówić ale nie swoją własną „ino” naszą. (Nie będę się tu popisywała np. wiedzą ze swojej dziedziny, tak skandalicznie zaniedbanej w naszym miasteczku.) A Park w Gorkach jest takim przykladowym dowodem nonszalancji Panow tak ofiarnie rządzących grzecznymi tubylcami i ich kasą ku swej chwale i dla niezłych apanaży własnych. Ciągle zaczytuję się w archiwalnych zapiskach tego portalu, i choć jeszcze nie wszystko rozumiem, to sporo już ogarniam. Ten zwarty „zielony” front obrony przed krytycznymi uwagami, ujawniający się przy rożnych okazjach jest nie do ukrycia. Jeśli coś z tego Panowie mają konkretnie (mam na myśli pensje, zależności służbowe, koneksje rodzinne i inne nadzieje), to jest to normalne i wcale się temu nie dziwię. Jako osoba, która przeżyła koniec świata w naszym kraju, (a którego prawie nikt nie zauważył) jestem przygotowana na wszystko. Nawet na zasiłek emerytalny, którego z utęsknieniem wypatruję. I wówczas być może więcej uwagi poświęcę istotnym sprawom mieszkańcow, choć jak ostatnio bywa, jakoś niewiele one interesują ich samych. Nie chcę już więcej straszyć przed północą, bo istotnie wyjdę na jakąś przerażającą wiedźmę. Tak na marginesie, to nie jest sympatyczny zwyczaj witania tu nieznajomych spoza „klubu” epitetami, co wlaśnie mnie „obłudnie” spotkało na wstępie całkiem niezasłużenie. Nie szukam tu żadnej zwady. Osobiście to mnie to za przeproszeniem „fruwa”, jednak takie nastawienie może zmienić ten portal w swoiste kumpelskie „getto” bez szerszego odzewu społecznego. Nawet nie śmiem przypuszczać, że ktoś tu do tego zmierza. Dobrego nigdy za wiele, więc życzę nieustającej pomyślności dla calego forum i wszystkich bez wyjątku, aż do następnego końca świata oraz parę dni dłużej (na spakowanie się.)
|