Za portalem
http://kwidzyn.naszemiasto.pl/wydarzenia/584307.html
Cytuj:
Spektakl na pograniczu skandalu
28.03.2006
Zaskakujące widowisko zaserwowało publiczności Kwidzyńskie Centrum Kultury. Spektakl "Szeks show", w wykonaniu Jerzego Gordona, aktora Teatru ,Wybrzeże" zbulwersował widzów, którzy po opadnięciu kurtyny, ocenili go jako wulgarny i niesmaczny.
Zdawkowe brawa i tradycyjna wiązanka kwiatów nie były w stanie zatrzeć zdecydowanie negatywnego wrażenia.
- Jestem zdruzgotana tym, co zobaczyłam - powiedziała Wiesława Mariańczuk z Kwidzyna. - Jak można robić żarty z komór gazowych i papieża?
- Idiotyczna zabawa - ocenił przedstawienie Andrzej Wróblewski, nauczyciel z Kwidzyna.
- Nie bardzo wiem co powiedzieć, jestem w lekkim szoku - to wypowiedź miejscowej radnej Barbary Wilk-Malinowskiej.
Wszystkie te komentarze to efekt godzinnego monologu pana w różowej piżamie, snującego rozważania na tematy dowolne. Rozprawiwszy się z problemem dziewictwa (,bo takie zmyślne mam narzędzie, że gdy nim pomajstruję, to zaraz mniej dziewic będzie"), omówił problematykę... żydowską. Wśród zagadek zadawanych publiczności, znalazły się takie oto: "W jakim krawacie żydowi jest do twarzy? W jedwabnem krawacie. Dlaczego wampiry lubią żydowską krew? Bo jest gazowana. Co mówi żyd w komorze gazowej do wchodzących żydów? Nie pchajcie się tak, bo się podusimy."
Jerzy Gordon bezskutecznie próbował rozbawić nielicznych widzów, którzy, w odróżnieniu od niego, nie ekscytowali się wulgarnym słownictwem. Grzecznościowe uśmieszki można było usłyszeć przez pierwsze 20 minut, potem i one ucichły i już do końca występowi gdańskiego aktora towarzyszyła głucha cisza. Całości nieszczęścia dopełniła parodia papieża, wsparta piuską na głowie aktora i charakterystycznym sposobem mówienia Jana Pawła II.
- Ten spektakl miał bulwersować, takie było założenie. To było coś zupełnie innego, niż do tej pory proponowaliśmy. Nie był to z pewnością kabaret, a na treść tej sztuki należy patrzeć w szerszym kontekście. Nie stawiam cenzurek i nie dyskutuję o gustach - powiedział poproszony o komentarz dyrektor Kwidzyńskiego Centrum Kultury, Marek Wawryniuk.
Do sukcesów spektaklu należy zaliczyć fakt, że tylko pięć osób ostentacyjnie opuściło widownię. Jedną z przyczyn tak negatywnego odbioru było z pewnością nieprzygotowanie mentalne widzów do odbioru tego rodzaju prezentacji. Zostali oni całkowicie zaskoczeni formułą spektaklu i po prostu jej nie zaakceptowali.
Jerzy Majda - Dziennik Bałtycki
komentarze również są warte przytoczenia:
Cytuj:
Artykuł na pograniczu skandalu...
autor: Miłka (gość)
data: 2006-03-29 12:30
Pozwolę sobie na pewną uwagę: aktor Wybrzeża ma na imię Krzysztof! Pan Majda tak bardzo był przejęty uwagami części widowni, że nadał artyście swoje imię. To żenujące! Warto zauważyć, że spektakl inspirowany był wielkimi dziełami Szekspira. Oczytany widz łatwo mógł lawirować pomiędzy różnymi płaszczyznami spektaklu. Spowiedź błazna musi zawiarać w sobie swoisty kicz. Jak pisał Kundera, kicz jest stacją tranzytową, pomiędzy bytem, a zapomnieniem... Na chwilę kazano nam spojrzeć oczyma błazna i dać się ponieść oparom tandety i bluźnierstwa, w zupełnie inną przestrzeń, a co ważniejsze, nie oderwaną od materiału źródłowego, czy jak kto woli, najwybitniejszych dzieł teatru elżbietańskiego. Należy jednak zaznaczyć, że nie był to najlepszy występ Krzysztofa Gordona, aczkolwiek, przy tak reagującej widowni (i nie mam tu na myśli ostentacyjnego wychodzenia, ale wręcz przeciwnie. . . )trudno zagrać taki monodram... ciężko przebić się przez mur z ludzkich oczu, które nie potrafią użyć formy, jako narzędzia do zbudowania wizji, kryjącej się głębiej, tam gdzie, aby dotrzeć, należy trochę się wysilić... Chciałabym prosić autora artukułu o trochę pokory i nie ujawniania braku kompetencji, bo nawet w krótkich "notatkach z fotela teatralnego(?)", należy wiedzieć, o czym się mówi...
reszta pod podanym wyżej linkiem...