Parkowanie w strefie zamieszkania na ulicy i chodniku jest niedozwolone. Mówi o tym artykuł 49 kodeksu drogowego:
[...] 2. Zabrania się postoju:
4. w strefie zamieszkania w innym miejscu niż wyznaczone w tym celu; [...]
Szczególne zasady ruchu drogowego, o których mowa w definicji "strefy zamieszkania", to m.in;
· prawo pieszego do korzystania z całej szerokości drogi i pierwszeństwo przed pojazdami,
· możliwość korzystania z drogi przez dziecko w wieku do 7 lat, bez opieki osoby starszej,
· prędkość dopuszczalna pojazdu lub zespołu pojazdów w strefie zamieszkania wynosi 20 km/h,
·
zakaz postoju w strefie zamieszkania w innym miejscu niż wyznaczone w tym celu.
Wszyscy wiemy, że jest to martwy przepis, który mało kto respektuje, a nikt nie egzekwuje. Powód jest prosty, w Polsce jest za dużo samochodów, a za mało miejsc parkingowych co dotyczy to głównie blokowisk. Jednak w przypadku osiedli domów jednorodzinnych nie jest to takie oczywiste. W tym przypadku każdy dom ma swój garaż, który pomieści 1 lub 2 samochody, do tego wjazd na podwórze, czyli kolejne 1 lub 2 auta. Średnio każdy dom na takim osiedlu ma 2 miejsca parkingowe - wartość wystarczającą, gdy w rodzinie mąż i żona mają swoje oddzielne samochody. Rzeczywistość jest jednak inna:
Samochody zostawione przy krawężniku lub częściowo na chodniku utrudniają wymijanie się pojazdów, stwarzają niebezpieczeństwo, gdy stoją tuż przed skrzyżowaniem lub zakrętem, zimą utrudniają odśnieżanie pługom, latem przeszkadzają zamiatarkom ulicznym, podczas wywozu śmieci często blokowany jest przejazd, dzieciom uniemożliwiają gre piłką. (po trafieniu w auto i włączeniu alarmu wyskakuje zły sąsiad

)
Wielu ludzi pomimo wolnego miejsca na podwórku zostawia samochód na noc na ulicy, bo nie chce im się pójść po klucz, otworzyć bramy i ostrożnie wjechać. Niektórzy oszczędzają prywatny samochód i jeżdżą do/z pracy firmowym, który całą noc stoi pod ich domem. Niektórzy prowadzą warsztaty samochodowe i trzymają rządek samochodów pod domem. Inni po prostu chcą mieć dużo samochodów...
Oczywiście nie pragnę zmusić ludzi, aby ich samochody stały zawsze na prywatnej posesji, bo przecież nikomu nie będzie chciało się wstawiać samochodu do garażu/na podwórko, gdy za godzinę znowu musi gdzieś pojechać. Albo gdy przyjeżdża rodzina lub znajomi, których samochody muszą stać na ulicy przed domem, bo nie ma miejsca.
Myślę, że przydałaby się akcja policji mająca na celu przypomnienie tego przepisu kierowcom z Osiedla Bajkowego, nawet bez wlepiania mandatów, wystarczy upomnienie za wycieraczkę, tylko po to aby ludzie zwrócili uwagę czy ich samochody koniecznie muszą stać na ulicy. Albo pójść dalej i dać mandaty wszystkim samochodom stojącym w
nocy z kwidzyńskimi lub leasingowymi rejestracjami.
Co o tym myślicie ?