(@Strzyżuj- wczytaj się w lokalizację podaną przez Piotra_J. - unikniesz nieporozumień))
Nie wiem, czy płyty chodnikowe z żydowskiego cmentarza przy Kościuszki ktoś zaiwanił, czy może po prostu służby miejskie wymieniają tam nawierzchnię. Wkrótce zostanie to wyjaśnione.
Jest pewna „tradycja” dewastacji tego miejsca, po tym gdy jego gospodarze zostali zmuszeni do opuszczenia miasta w latach 30-tych ub. wieku.
Po przekazaniu władzy w mieście
Marienwerder zwolennikom Adolfa Hitlera (1933) przystąpiono także tutaj do realizacji jego programu. Różne szykany i napaści lokalnych bojówek młodych socjalistów narodowych (HJ), także aktywistów S.A. oraz szykan władz miejskich, wypędziły z Kwidzyna wszystkie żydowskie rodziny, od lat prowadzące tu swoje interesy. (
Martin dokładnie opisuje ich domy towarowe i sklepy na swoim
blogu. )
Kryształowa noc zajarzyła także w Kwidzynie, gdy w 1938 r. mieszkańcy miasta mogli podziwiać jak pali się nowa kwidzyńska synagoga pomiędzy kinem a pocztą. Towarzyszyła temu asysta lokalnej straży pożarnej pilnującej, by ogień nie rozprzestrzenił się na aryjską okolicę. Nie minął rok i lokalna gazeta „Weichsel Zzeitung” donosiła już, że „Marienwerder jest czysty od Żydów”.
We wspominanych przeze mnie latach (lata 1980-te) miałem zakaz interesowania się sprawami publicznymi (całkiem podobnie jak to już teraz panuje na Forum e -Kwidzyn), zajmowałem się więc „drobiazgami” i przynosiłem na biurko komendanta MO słoiki z wodą z Liwy zatrutą przez „Celulozę” i inne okazy, łącznie z czaszką turlającą się w wykopach na
Kościuszki przy cmentarzu żydowskim. Mam nawet w swoich szpargałach pismo, w którym pan komendant informuje mnie, że ta czaszka pochodzi z tak odległych czasów, że nie może być przedmiotem dochodzenia kryminalnego.
Ta interwencja w niczym nie zmieniła wyglądu tego skweru do czasu „
nastania demokracji” w Kwidzynie, aż do czasu rewindykacji gmin żydowskich, o czym nie mam wyczerpujących informacji.
Moje ustalenia historyczne jednoznacznie zaświadczają tylko, że kwidzyński cmentarz żydowski przy
Kościuszki został zdemolowany poprzez poprzewracanie tam nagrobków (macew) w czasie ekscesów antyżydowskich w czasach hitlerowskich. Natomiast dopiero po wojnie, w trakcie zasiedlania Kwidzyna, zaczęły z tego cmentarza, jak i z innych poniemieckich kwidzyńskich nekropolii znikać nagrobki wykorzystywane przez osiedleńców jako praktyczny budulec w gospodarstwach przydomowych.
Nie tak dawno „miasto” odkupiło kilka
macew od pomysłowego kwidzyniaka, który wymurował sobie nimi podjazd do swego garażu (a nie miał daleko).
Te macewy ( są bezpiecznie zmagazynowane ) przewidziane są do wmurowania w budynek „Starej Synagogi”, i nawet podobno jest na to zgoda właściciela, czyli stosownej gminy żydowskiej.
Tenże właściciel odsprzedał już synagogę swemu współwyznawcy, który ma podobnież zgodę upoważnionego rabina na tak
porażający pomysł biznesowy w tymże budynku , że mimo zapewnień o jego „koszerności” nie powtórzę go tutaj. Szalom.