Kropka napisał(a):
Co nie zmienia faktu , że PUP to jedna wielka .... Pokaż mi kogoś , kto byłby zadowolony z pracy tego urzędu

Pokaż mi kogoś, kto byłby zadowolony z:
- ZUS
- NFZ
- Urzędu Skarbowego
- Urzędu Miasta
- Urzędu Gminy
- itp. itd.
sakwa napisał(a):
Kolejny przykład z mojej strony. osoba (...) No i co to za UP skoro jeśli jest ewidentne ogłoszenie które spełniam nie zwraca się uwagi.
Tu trzeba posypać głowę popiołem - mamy (po części nie z naszej winy, po części z naszej), że tak to nazwę, błąd systemowy w algorytmie kojarzenia ofert z osobami. Z grubsza polega to na tym, że kryteria wymagań w ofertach nijak się mają do cech opisujących kwalifikacje osoby.
Przywołałeś ofertę na "księgowego". W oficjalnym wykazie, którym musimy się posługiwać, a który jest zaimplementowany w naszym oprogramowaniu, zawodów związanych z księgowością jest bodaj dziewięć. Używa się ich i w ofertach, i kwalifikacjach osób.
Jeśli oferta jest na "Głównego księgowego", to osoba z zawodem (wyuczonym/wykonywanym) "Księgowy" nie zostanie w żaden sposób skojarzona z tą ofertą - bo nie spełnia minimalnych warunków. I vice versa - byłego głównego księgowego nie znajdzie się wśród kandydatów na stanowisko "zwykłego" księgowego czy "specjalisty do spraw księgowości i rachunkowości". A to najbardziej trywialny przypadek, bo odnoszący się tylko do jednego kryterium.
Z tego co wiem, to problem dotyczy jeśli nie wszystkich, to zdecydowanej większości urzędów pracy w Polsce. Ale to małe pocieszenie.
Panie u nas ciężko pracują by to zlikwidować, ale do końca jest jeszcze kawałek. A najgorsze jest to, że i tak nie uda się w 100% zlikwidować tych rozbieżności, bo zawsze pozostaną cechy opisowe, których nijak nie da się sparametryzować i na tej podstawie kojarzyć.
sakwa napisał(a):
Ok tyle tys osób obsłużyc to ciężko ale i tak ich tam siedzi sporo więc trochę roboty im nie zaszkodziłoby (...)
Czujesz wewnętrzną sprzeczność swojej wypowiedzi?

sakwa napisał(a):
I teraz pewnie mi się oberwie że idę do UP tylko po to żeby dostać kasę czy że ide do Up bo czekam na gotowce. Otóż nie. Po prostu drażni mnie to że tak pięknie gadają że chcą Ci pomóc że zależy im na wspólnej współpracy i co ? I jak przychodzi co do czego to zwykła olewka i jakieś niezrozumiałe kłamstwa, oszukiwanie etc etc.
Nie.
Oberwie Ci się za to, że zamiast jak chłop z jajami wyegzekwować swoje prawa, to 'beczysz jak panienka' na forum. Podobnie zresztą, jak wszyscy pokrzywdzeni lub niegrzecznie albo niepoważnie potraktowani. Może Tobie od razu to nie pomoże, ale innym tak - parokrotne "przywołanie do pionu" czyni cuda, nie mówiąc o konfrontacji z przełożonym pracownika, dyrektorem lub skardze jeszcze wyżej. Pod warunkiem oczywiście, że ma się rację i że na poparcie tej racji są odpowiednie przepisy.
beria napisał(a):
Coś z mojej historii walki z PUP'em - rok 2003

(...)
Przepraszam za jakość literacką... Pisałem to jakieś 8 lat temu

Mam nadzieję, że bierzesz poprawkę na to, że to prehistoria?
Że to czasy, gdy na przykład net na całą firmę był 256 kb, że na przykład o UTMach i oprogramowaniu zabezpieczającym nikt nie słyszał, a jak słyszał, to nie było kasy, aby się zabezpieczyć, bo środki do dyspozycji ledwo starczały na bieżącą eksploatację. Wreszcie - że obowiązywały tak kretyńskie odgórne regulacje w tym zakresie, że dziś nawet nie da się zrozumieć o co chodziło ich autorom...
domi25 napisał(a):
a najlepsze jest to, że jak się człowiek idzie zarejestrować to oni chcą kopie świadectw pracy a ksero stoi za ich plecami. bywało i tak, że burknęłam, że jestem bezrobotna i w końcu mi "miła" pani skserowała.
Właśnie zostało zajeżdżone drugie w tym roku urządzenie. O kosztach papieru i tonerów nie wspomnę.
Kupiliśmy nowe, lepsze, wytrzymalsze, a więc droższe. Ciekawe, kiedy pojawią się komentarze w stylu: "nie mają na co pieniędzy wydawać".
Poza tym z moich (fakt, że dość powierzchownych i przypadkowych) obserwacji wynika, że naprawdę widać, czy kogoś stać na 10-20 gr./str. kserokopii w zakładzie usługowym., czy nie. Jak nie stać, to nikt nikomu nie robi trudności ani łaski.
A nawet jeśli tego typu siłą rzeczy subiektywny osąd jest mylący i krzywdzący, to nic nie kosztuje powiedzenie: "Przykro mi, ale nie stać mnie. Proszę mi pomóc i zrobić kopię u siebie." Bo to chyba nie wstyd?
I jeszcze jedno - jeśli Ty burczysz na kogoś, to ten ktoś burczy na Ciebie. To raczej normalne? Zwłaszcza, gdy jesteś 10-tą czy 20-ta burczącą osobą tego dnia.
Aha - dla mnie najlepsze to jest to, że gdy się idzie do dowolnego innego urzędu po byle papierek, to 'rąbią' Cię aż miło na znaczkach opłaty skarbowej czy jawnie pobieranej opłacie za wydanie jakiegoś dokumentu. To samo w państwowych archiwach, muzeach i bibliotekach.
Budslavsky napisał(a):
Odnoszę wrażenie (...)
Odnoszę wrażenie, że kiedyś stać Cię było na więcej, niż tak prosta, zwykła "szydera".