|
Jak jest zima to jest i śnieg, prawda oczywista. Jak co roku musimy sobie jakoś radzić. Zarząd Miasta corocznie ma dylemat, ile pieniędzy na odśnieżanie "w błoto" wyrzucić. Jedni powiedzą że za dużo, inni, że za mało. Nie jest to łatwa decyzja, bo to pieniądze bezpowrotnie stracone. Właściciele posesji tego dylematu nie mają - mają sprzątać i już. Jedni to robią lepiej, inni gorzej, jeszcze inni - wcale.
Handlowcy przed świętami liczą na większy utarg. Gdy własnym sumptem odśnieżą przed swym sklepem - mają szansę na więcej klientów, prawda dość oczywista. Moja żona na Targowej wynajmuje sprzątających i jakoś dojazd do sklepu zapewnia. Niepisanym dobrym zwyczajem jest, że handlowiec nie stawia swego auta pod sklepem, zostawiając dojazd dla klientów. Ma w tym swój interes. Oni parkują rotacyjnie i wielu zdąży się zatrzymać przed lokalem.
Niestety, bywają handlowcy nieco bardziej przemyślni. Owszem, nie zostawiają przed swoim sklepem, zostawiają przed nieswoim. Wydaje się im, że tym sposobem rozwiązali problem. Samochody z tej samej ulicy są znane i zwykle wiemy do kogo należą.
Dziś Helka, po odprawieniu ekipy odśnieżającej, nie zdążyła dobrze wejść do lokalu, gdy zaparkował jeden z pracowników z niedaleko odległego sklepu. Zadzwoniła z grzecznym wyjaśnieniem i uwagą by zaparkował na parkingu, który jest w połowie pusty a odległy od niego 100 metrów. Usłyszała w odpowiedzi, że nic go to nie obchodzi, było miejsce to zaparkował. Zadzwoniła do właściciela sklepu i za chwilę samochód usłużnie odjechał. No będzie miejsce dla klientów. Ależ gdzie tam, zaparkowała szefowa sąsiedniego punktu. Helka znów zadzwoniła z pytaniem, czy na długo zostawiła auto. Do 18, usłyszała. Znów grzeczne tłumaczenie idei miejsc parkingowych dla klientów. Niestety, tu usłyszała że było miejsce, więc zaparkowała, ma takie prawo i nic nikomu do tego.
Bo i prawda, prawo nikomu nie zabrania całodziennego parkowania auta na wolnymi i w dodatku, odśnieżonym miejscu. Czemu nie stanęła przed swoim? - bo go nie odśnieżyła i nie mogła, dlaczego nie na płatnym parkingu? - bo nie będzie chodzić 200 metrów na pieszo.
I tak zgodnie z prawem gotujemy sobie swoje małe piekiełko. Auta handlowców parkują cały dzień przed sklepami a parking obok zieje pustką. Acha, jest płatny a biedny handlowiec chyba nie będzie uszczuplał kieszeni niepotrzebnym wydatkiem. A że komuś to przeszkadza? No to co? To komuś, sobie nie.
Na przyszłość na tym forum będę o takich cwaniackich właścicielach aut pisał pisał, nie przemilczając nazwisk, znam je przecież, kłaniamy się sobie.
_________________ "Czym się różni człowiek cywilizowany od kulturalnego? Człowiek cywilizowany jeśli kopnie, to przeprosi, a człowiek kulturalny nie przeprosi, bo nie kopnie"
|