krzyzak napisał(a):
-"Szykujmy się na wielkie emocje uwieńczone potokiem złotych medali"-.
Tak pisali i krzyczeli eksperci i znawcy sportu.
Którzy?
Ci bufonowaci z TVP, zajmujący się sportem między reklamowaniem SMSów a gadkami o niczym w studio, których znaczna część widzów musi słuchać, bo nie ma wyboru?
Czy Ci z wszelkiej maści brukowców podłego sortu, którymi część społeczeństwa - już z własnej woli - niestety się zaczytuje?
Jeśli ktoś słucha i opiera na opiniach takich "fachowców", to i frustracja nie może dziwić...
Nawet niezorientowanemu, okazyjnemu kibicowi wystarczyłoby przejrzeć parę tabel z wynikami zawodów bieżącego sezonu, aby się zorientować na co tak naprawdę można liczyć.
Najśmieszniejsze jest to, że sytuacja z pompowaniem balonu i bicia w bębenek ma miejsce praktycznie przed każdą większą imprezą sportową. Zaś widzowie, słuchacze i czytelnicy niczego się uczą - kupują i łykają tę papkę bez chwili refleksji i zastanowienia.
A przecież dla każdego średnio logicznie myślącego człowieka jest jasne, że im bardziej nakręci się medialną spiralę emocji - nieważne, pozytywnych czy negatywnych - tym więcej będzie odbiorców reklam
Tym, którzy mają możliwość, polecam odbiór tego typu imprez w Eurosporcie - wyważony, obiektywny i fachowy komentarz, realnie oceniane szanse, przekaz z tego co się aktualnie dzieje na sportowych arenach zamiast 'gadających głów' w studio to tylko niektóre z plusów.
Nawet stosunkowo często przerwy na emitowane reklamy nie denerwują (przynajmniej mnie

), bo są króciutkie.
Jeszcze co do przywołanych na początku wątku kwot.
Mnie osobiście nie szokują - sport wyczynowy na nawet nie najwyższym poziomie kosztuje.
Szokuje za to to, że ich dziesięcio- lub dwudziestokrotności nie są przeznaczane w poszczególnych dyscyplinach na sport masowy, na młodzież, na szkolenie na niższych szczeblach.
PS. Ktoś zauważył, jak ślicznie Justynie przez te parę dni zeszły krostki i wypryski z twarzy?
