Pięć tysięcy australijskich
gołodupców. Jeden z uczestników mówił, ze to taki odruch plemienny zgromadzonych golasów. Na fotce nie widać wszystkich, ale coś mi mówi, że nie ma wśród nich, ani jednego Aborygena. Pewnie ubrani przyglądali się z drugiej strony placu na spóźnione plemienne wygłupy białych.
PS @ do Drosika: W poszukiwaniu tematyki kolejnych imprez fotograficznych może pomyślałbyś o podobnej akcji w naszym miasteczku. Długoterminowe prognozy pogody zapowiadają dla płn Polski ciepłą i słoneczną pogodę już za m-c. Może więc zaapelować do mieszkańców , by stawili się np. 1 kwietnia na „Wembley” pod Gdaniskiem w stroju bezpruderyjnym. Z należnym szacunkiem wypadałoby do pierwszego szeregu zaprosić włodarzy miasta. Jeśli istotnie nie mają niczego do ukrycia, to z uwagi na sezon wyborczy pewnie się stawią. No bo co? Wiecznie będziesz pstrykał jakieś budynki, chmurki i tekstylnych? Trochę awangardy. Foto-plener: Kwidzyniacy nie mają nic do ukrycia! Ani z przodu ani z tyłu. (Nadmieniam, że ja będę wówczas w dalekiej podróży.)