To bez wątpienia najsilniejsza koalicja w polskim sejmie.
Politycy nałogowo strzępiący sobie zatroskane gębusie potrzebą wyrzeczeń, oszczędności i troską o rodaków w trudnej sytuacji, pomiędzy drzemką w ławach,
wypuszczeniem kolejnego bubla prawnego, lub służbową wycieczką - ustawiają się w kolejce do kasy sejmowej po pożyczki, o jakich ich wyborcy mogą sobie śnić.
Cytuj:
166 pazernych posłów, którzy bez skrupułów sięgnęli po tanie sejmowe pożyczki. (...)
W sumie na niezwykle preferencyjne kredyty połasiło się aż 166 parlamentarzystów. Łącznie wyciągnęli z sejmowej kasy ponad 3,6 mln zł, a wszystko z naszych kieszeni. Nic dziwnego, że pożyczki cieszą się takim powodzeniem, skoro są oprocentowane ledwie na 3 proc. (jeśli kredyt jest na rok) lub 4 proc. (gdy na dwa lata). Dodatkowo, spłatę można zawiesić nawet na pół roku. A posłowie nie muszą wypełniać kilkunastu stron wniosków czy zaświadczeń. Wystarczy wypełnić krótki wniosek, który składa się zaledwie z kilku zdań. (...)
Jak to jednak możliwe, że politycy czują się bezkarni w wydawaniu pieniędzy z naszych podatków? – Nie ma obowiązku dokumentowania wydatkowanych kwot pożyczki, a tym samym weryfikowania tej dokumentacji – odpowiada nam dyrektor biura prasowego Kancelarii Sejmu. I dodaje, że z punktu widzenia Kancelarii Sejmu istotne jest, aby pożyczki były terminowo spłacane.
Skoro Kancelaria tylko tego pilnuje, to nic dziwnego, że posłowie bez obaw sięgają do sejmowej kasy. Do listy 166 niedługo pewnie dołączą kolejni parlamentarzyści. Bo w Kancelarii Sejmu jest już długa lista oczekujących na super korzystne kredyty.
Fakt