Dość zaskakujący temat jak na tak "bogate" miasto...
przeczytajcie sami...
Cytuj:
Zobaczysz Kwidzyn jakiego nie znasz
Kolejne samochody pojawiają się i znikają na parkingu koło marketu, kolejne wózki wytaczają się ze sklepu. Nieruchomo trwa tylko jedna postać. Czarne oczy uważnie wpatrują się w przechodzących, gruba czarna czapka kontrastuje z gęstym, siwym zarostem, specyficzny zapaszek nie zachęca do podchodzenia bliżej.W zamian za 5 zł zgadza się opowiedzieć swoją historię, w czasie trwania rozmowy podbija cenę do 10 zł, ostatecznie wręczamy mu 14 zł.- No co ja ci mogę powiedzieć? Jestem dziad numer jeden. 5 lat temu to ja byłem gość i panisko, niezła praca w państwowej, firmie, samochód... Niestety, wóda była silniejsza ode mnie. Dzisiaj moja skala wartości jest taka: wypić, zapalić, zjeść. Wyniosłem się z domu, kiedy znalazłem żonę w łóżku z ,kuzynem". Mam 420 złotych renty, z czego komornik na alimenty zabiera 70 proc. Zostaje mi trochę więcej niż stówa. Przeżyjesz za to miesiąc? Dziecka nie wyprę się nigdy, niech chociaż tyle pożytku ma ze swojego ojca, ile mu na konto wpłynie ode mnie. Mam 52 lata i życie za sobą. Jestem jak Małysz, rozpocząłem zjazd w dół i tego nie da się zatrzymać.- Nie masz już żadnej nadziei? - pytam.
- O czym ty k... mówisz?! Jaka nadzieja?? Wiesz co, nie gol się kilka dni, ubierz się w jakieś stare ciuchy, a ja cię wezmę ze sobą na 24 godziny, to zobaczysz Kwidzyn jakiego nie znasz i lepiej, żebyś nigdy nie poznał. Jak masz pieniądze, to masz przyjaciół. Butelka wina jest biletem do spania na jakiejś melinie, u kumpla. Nie masz jabola, to wynocha na dworzec, albo na klatkę schodową. Kobietom jest łatwiej, bo zapłacą ciałem i mają pewne spanko, facet musi się wkupić flaszką. Teraz skończymy rozmowę i ty pojedziesz do domu na kolację, a ja zacznę się zastanawiać, gdzie by tu się dzisiaj przespać.- Słyszałem, że przekleństwem wszystkich bezdomnych są domofony, trzeba chodzić od bloku do bloku, od klatki do klatki i sprawdzać może gdzieś jest otwarte, może ktoś się zlituje i wpuści do środka...- Noc na klatce wygląda tak: idziesz na ostatnie piętro, bo u góry zawsze jest najcieplej, stoisz 3 godziny przy kaloryferze, żeby się ogrzać, potem na 2 godziny siadasz na wycieraczcei próbujesz zasnąć i doczekać do 5, bo wtedy otwierają dworzec PKS. Jeśli odpadnie noc na klatce schodowej możesz iść na PKP i spróbować wywalczyć miejsce na ławce. To jednak najgorsze rozwiązanie, bo na stacji są przeciągi, powybijane szyby, zimnica straszna. Najlepsza dla bezdomnych jest poczekalnia na dworcu w Malborku, ciepło, rano można dostać starą bułkę z bufetu, a czasami darmową herbatę. Dobrym miejscem na nocleg są wagony na bocznicy kolejowej. Zawsze przestrzegamy podstawowych zasad, czyli nie śmiecimy, nie załatwiamy się w przedziałach, a kto pierwszy wstanie, ten budzi pozostałych.
- Co kwidzyńscy bezdomni robią w święta?- To jest zawsze najtrudniejszy czas. Ostatnią Wigilię zrobiliśmy sobie właśnie w wagonie, każdy przyniósł co mógł, jeden banana, drugi kaszankę i jabłka, trzeci jeszcze coś. A ktoś nawet opłatek od księdza. Jak nas tam było pięciu chłopa, tak wszyscy płakaliśmy jak dzieci. Tylko ten opłatek łączył nas z dawnym światem choinek, kolęd i prezentów... no i popatrz jak to się k... wszystko w życiu pieprzy.- Skąd bierzesz pieniądze na jedzenie?- Od dobrych ludzi. Nigdy niczego nie ukradłem i nie zamierzam. Jeśli nie będę miał na bułkę, to jej nie zjem. Niektórzy stawiają znak równości między bezdomnym a złodziejem. Złodziej nigdy nie będzie bezdomnym i odwrotnie. Zapamiętaj to sobie i napisz w tej swojej gazecie dużymi literami, żeby wszyscy przeczytali i nikt nas tak nie wyzywał. Często proponuję klientom marketów, że odstawię wózek, a tę złotówkę czy dwa złote wezmę sobie. Przeważnie jednak słyszę ,weź się do pracy, nierobie". Kapujesz o co chodzi? Taki gościu ma na tym wózku zakupów na trzy stówy, a szkoda mu złotówki dla mnie. Nawet jak sobie uzbieram na tego mojego buzunka kochanego, to co w tym złego? Ja nie potrzebuję jego kazań i pouczeń. Wypiję takie winko gdzieś w krzakach i lekko się zamroczę, żeby choć na chwilę zapomnieć o tym wszystkim, nie myśleć o tym życiu i jest okej. A taki cwaniaczek w ,gablocie" za sto tysięcy, żałując mi te parę groszy, robi wszystko, żebym ani na chwilę nie oderwał się od rzeczywistości... Czasami jakiś facet wciśnie w rękę paczkę papierosów, jakaś żona w tajemnicy przed mężem da litr mleka czy kawałek kiełbasy... Często pomagają siostrzyczki zakonne, zawsze wleją do słoika gorącą zupę, dołożą kawałek chleba ale przecież wszystkich nie nakarmią, bo same nie mają lekko. Opieka społeczna daje obiady, ale nie mam tu zameldowania, więc się nie łapię. Chyba, że kolega odstąpi mi swoją kartkę, to wtedy jem, jak nie odstąpi, to nie jem. Sam widzisz, jakie proste zasady tu panują. Można pożyczać pieniądze, ale na złodziejski procent - bierzesz dychę, oddajesz pięć dych. Nie oddasz, to tak cię stłuką, że ledwo żyjesz. Dlatego wolę nie pożyczać i nie jeść. Nie myśl, że to się dzieje gdzieś w Nowym Jorku czy Chicago. Widziałem jak takiego dłużnika zbili i skopali, ale w żadnej kronice policyjnej tego nie znajdziesz, bo gdyby ktoś zakapował, to już jest po nim. To jest właśnie ta ciemna strona Kwidzyna, o której mało kto wie.- Nie próbowałeś nigdy zmienić tego życia?- Próbowałem, nie udało się... O resztę nie pytaj. Ja już z tego bagna się nie wydostanę. Im bardziej starasz się z niego wyjść, tym bardziej cię wciąga. A kiedy wiesz, że już nie wyjdziesz pozostaje tylko walka, żeby jak najdłużej utrzymać głowę nad powierzchnią, żeby jeszcze przez chwilę pooddychać tym samym powietrzem co wszyscy. Najgorsze jest to, że topiąc się, widzisz na brzegu obojętnych gapiów, którzy przyglądają się temu. Nikt nic nie widzi, nikt nic nie słyszy... Więcej nic ci nie powiem... Acha! Koniecznie napisz, że mam piękną córkę!
Wysłuchał: Jerzy Majda - Dziennik Bałtycki
Cytuj:
swietny art.
autor: MrX (gość)
data: 2006-03-31 15:32
pomyslec ze takich ludzi jest calkiem sporo w Kwidzynie. Zmienilem zdanie o bezdomnych gdy przeczytalem tą relację. Najłatwiej jednak jest złodziejom, ktorzy wolą ukrasc i pojsc do wiezienia niz tułać się po ulicach miast. Jest mi niezmiernie przykro, ze taka sytuacja spotkała opisanego pana. Może władze Kwidzyna zajmą się takimi ludzmi, ktorzy zeby zyc zgodnie z przekonaniami i zasadami moralnymi w taki wlasnie sposob cierpią i znikąd nie mogą liczyc na pomoc innych. No to ja sie pytam- na kogo my te podatki płacimy? wolalbym zeby moje podatki zostały przeznaczone na pomoc takich właśnie osób.
...

...